Autoterapia, czyli dlaczego napisałam swoją pierwszą książkę

Ludzie książki piszą z najróżniejszych powodów: czasem chcą być sławni, czasem bogaci, inni zaś mają wewnętrzną chęć pisania i dzieła, które tworzą, chcieliby pokazać innym. Są też inne impulsy skłaniające przyszłych autorów do kliknięcia po raz pierwszy w ikonkę edytora tekstu.

Ja od zawsze lubiłam pisać, jednak nigdy moje prace nie wychodziły poza szufladę (a najczęściej poza śmietnik). Były to krótkie opowiadania, dialogi. Nikt nigdy ich nie przeczytał. Miały one dla mnie jednak znaczenie, mimo ich literackiej miernoty: opisywały życie przeciętnej, szczęśliwej dziewczyny, nastolatki, która chciałam być, a nie zawsze potrafiłam. Opisywały relacje międzyludzkie, o których wiedzę czerpałam z powieści, a których nie umiałam realizować w realnym życiu. To była moja pierwsza autoterapia.

Po latach, gdy napisałam pełną powieść, pierwszą i jak na razie jedyną, przyświecał mi podobny cel: autoterapia. Jednak tym razem mój sposób działania był inny. Opisywałam SWOJE emocje, swoje życie, oczywiście dodając do tego drugie tyle fikcji literackiej. Pisałam zamknięta w swoim pokoju podczas kryzysów na studiach, pisałam po wyjściu z pracy (już byłej), pisałam nocami spędzanymi na dyżurach w szpitalu, gdy miałam chwilę wytchnienia w gabinecie, oczekując na kolejny telefon. Wyrzucałam z siebie emocje, głównie negatywne, ubierałam je w słowa, by móc chociaż w niewielkim stopniu wyrzucić je ze swojej głowy. Autoterapia.

O tym, że stosuję tę metodę, uświadomiła mnie moja terapeutka, do której chodzę. Gdy jeszcze nie miałam pomocy z zewnątrz, szukałam jej w sobie.

Dlatego też książka “Nad lawendowym morzem” jest bardzo prywatną powieścią, bliską mojemu sercu. Żadna następna, czy to już zaczęta, czy też dopiero w fazie pomysłu, nie opisuje moich przeżyć tak wprost. Poza skrywanym w głębi komputera pamiętnikiem, ale tu na razie nie myślę o wydaniu papierowym.

Mam nadzieję, że ci, którzy przeczytali “Nad lawendowym morzem” chociaż przez chwilę pomyślą ciepło o autorce. 🙂

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *