Gdy czasu coraz mniej…

Pandemia miała być wspaniałym czasem na pisanie: dużo wolnego, brak rozpraszaczy w postaci wyjść i znajomych. Nic z tych rzeczy. Praca, pracka, pracusia. 😉

W przychodni pełno – linie telefoniczne rozgrzane do czerwoności, nieraz ktoś nawet musi przyjść. W nocnej opiece luźniej, ale jednak do rana na czuwaniu. A w międzyczasie sprawy specjalizacji!

Nawet gdy mam czas na pisanie – to albo jestem zmęczona, albo nastrój nie ten. Chwile wolności przeznaczam raczej na czytanie cudzych dzieł. 🙂

Praca lekarza jest niesamowita, fascynująca, ale potrafi zmęczyć i… uzależnić. 😉

I’m lovin’ it!

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *